Główny Arbiter
Marek Wiśniewski
Doświadczenie oparte na faktach
Marek Wiśniewski zaczął pracę w sektorze prawnym w marcu 2013 roku. Przez te lata zrozumiał jedno: polskie sądy działają zbyt wolno dla lokalnego biznesu. W Lublin Union Arbitrage zajmuje się tym, żeby firmy mogły wrócić do pracy, zamiast tracić energię na wieloletnie pisma procesowe. Dyskrecja jest u nas standardem, dlatego Marek rzadko opowiada o szczegółach, ale jego skuteczność widać w konkretnych liczbach zamknietych spraw.
Do tej pory osobiście przeprowadził 137 postępowań arbitrażowych. Większość z nich dotyczyła sporów o zapłatę w sektorze logistyki na trasie Polska-Ukraina-Niemcy. Średni czas trwania postępowania u Marka wynosi 19 dni roboczych od momentu wpłynięcia wniosku. To istotna różnica, biorąc pod uwagę, że w sądzie rejonowym w Lublinie na pierwszą rozprawę czeka się średnio 6 miesięcy. Jasne zasady gry to dla niego fundament każdego spotkania z przedsiębiorcami.
Marek specjalizuje się w konfliktach o niewłaściwe wykonanie umowy lub brak terminowej płatności. W listopadzie 2024 roku pomógł rozliczyć spór o 42 300 PLN między hurtownią budowlaną a dostawcą kruszywa. Zamiast czekać dwa lata na wyrok i ryzykować koszty zastępstwa procesowego, strony pod jego nadzorem dogadały się w 4 godziny i 15 minut. Rozwiązujemy problem, nie szukamy winnych – to zdanie Marek powtarza na każdym otwarciu posiedzenia.
Przed dołączeniem do Lublin Union Arbitrage Marek przez 8 lat zarządzał działem windykacji polubownej w średniej wielkości firmie produkcyjnej. Zna realia prowadzenia działalności gospodarczej w regionie od środka. Wie doskonale, że zator płatniczy na poziomie 15 700 PLN potrafi zachwiać płynnością małego warsztatu. Sąd to ostateczność, dlatego Marek zawsze w pierwszej kolejności szuka punktów wspólnych w dokumentacji handlowej i protokołach odbioru towaru.
W swojej codziennej pracy używa twardych danych i konkretnych zapisów kodeksu cywilnego. Nie stosuje psychologicznych metod perswazji, tylko analizuje faktury, e-maile i potwierdzenia nadania przesyłek. Jeśli widzi, że jedna ze stron ewidentnie zawaliła termin dostawy, mówi to wprost, opierając się na przedstawionych dowodach. Taka uczciwość w relacjach skraca czas rozmów o co najmniej 30%. Bez zbędnych formalności i bez lania wody.
Bywa, że sprawa jest zbyt zawiła na jedno posiedzenie. Marek prowadzi wtedy dwa osobne panele wyjaśniające, aby każda ze stron mogła swobodnie przedstawić swoje wyliczenia kosztów. W grudniu 2023 roku uratował w ten sposób kontrakt wart 118 400 PLN, gdzie błąd w specyfikacji technicznej wstrzymał produkcję na 3 tygodnie. Dzięki jego interwencji i ustaleniu kwoty odszkodowania, dostawy ruszyły w 5 dni od zgłoszenia sprawy do LUA. Szczerze mówiąc, gdyby nie arbitraż, ta firma prawdopodobnie ogłosiłaby upadłość przed końcem roku.